Hejt „tejpu”? Ukłon sportowców w stronę kinesiotapingu

Plastry w pięknych kolorach, dumnie prezentowane na różnych częściach ciała przez zawodowych sportowców. To widok znany każdemu kibicowi sportowemu bacznie obserwującemu poczynania swoich idoli. Nikt z kibiców nie zastanawia się, czy modne plastrowanie jest potrzebne, na co działa i czy w ogóle jest skuteczne. I choć w sieci słychać głosy sceptyków podające w wątpliwość udowodnione działanie kinesiotapingu, to istnieje całkiem spora rzesza amatorów oklejania, zapewniająca o jego spektakularnych efektach. Przyjrzyj się argumentom entuzjastów i wyrób sobie na ten temat własną opinię.

Popularność łamana przez skuteczność

Plastrowanie dynamiczne, czyli oklejanie różnych partii ciała specjalnymi plastrami w celu złagodzenia bólu trafiło na nasze polskie podwórko całkiem niedawno. Choć za granicą było znane, co najmniej od 30 lat, to w kraju nad Wisłą prawdziwy boom rozpoczął się po przekroczeniu magicznej daty millenium.

Dziś widok bywalców klubów fitness, czy siłowni, upstrzonych kolorowymi tasiemkami nikogo nie dziwi. Tym bardziej że mistrzyni tenisa Serena Williams, ulubieniec tłumów David Beckham, czy niezwykle barwna postać piłkarska Balotelli przyzwyczaili widownię do barwnych taśm na plecach, czy łydkach. Przeciętny mecz siatkarski z zawodnikami oklejonymi plastrami stał się czymś zupełnie normalnym.

Słynne tejpy to bawełniane włókna połączone klejem akrylowym tworzą niezwykle rozciągliwą masę, dopasowującą się do kształtów ciała i pozwalającą skórze oddychać i nie przepuszczać wilgoci zarazem. Zaletą kinesiotapingu jest fakt, że należy do jednych z tańszych terapii, a mimo to, taśmy są niezwykle trwałe i odpowiednio przyklejone, utrzymują się do kilku tygodni – mówi specjalista od w kinesiology tapingu we wrocławskim salonie masażu Magii dla Ciała.

Profilaktyka i regeneracja

Dla zwolenników dynamicznego plastrowania nie ma lepszej metody regenerującej mięśnie, szczególnie po morderczym wysiłku. Sportowcy cenią sobie ten rodzaj terapii za jej przyjazność, nieinwazyjność oraz działanie „przy okazji”, bez konieczności poddawania się skomplikowanym procedurom, czy bolesnym czynnościom fizjoterapeuty.

Mówi się bardzo dużo o zbawiennym wpływie tejpów na zapalenie ścięgien i ich przyczepów. Okazują się też niezwykle pomocne przy bólach krzyża, a także przy dolegliwościach rzepkowo-udowych. Zwolennicy podkreślają ich wszechstronność działania i wspomaganie samoleczenia poprzez bezpośredni wpływ na układ nerwowy, limfatyczny oraz wspomniane mięśnie i stawy, najbardziej obolałe u zażywających regularnie aktywności fizycznej.

Sekret działania tajemniczych taśm polega na unoszeniu skóry od mięśni, co ma przyczynić się do redukcji napięcia. Bóle różnej maści spowodowane urazami, odkręgosłupowe, czy pooperacyjne są skutecznie zwalczane przez tejpy. Również wszelkiego rodzaju przeciążenia i naciągnięci, ale i skurcze, czy obrzęki nie są straszne sportowcom stosującym plastrowanie dynamiczne. Spor miejsca poświęca się także działaniu profilaktycznemu, polegającemu na zapobieganiu kontuzjom, poprzez stabilizację stawów.

Magia, medycyna, czy może marketing? Pewnie po trochu każdy z tych czynników miał wpływ na popularność tej metody terapeutycznej. Zanim jednak wydasz ostateczny osąd, przekonaj się na własnej skórze.

Hejt „tejpu”? Ukłon sportowców w stronę kinesiotapingu
Rate this post

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here